Tak jak już pisałam w poprzednim poście, kiedy przeszłam na zwolnienie lekarskie i po głównych posiłkach zawsze spacerowałam, cukry były idealne, prawie idealne. W drugiej połowie ciąży z tygodnia na tydzień wzrastało zapotrzebowanie na insulinę. Z reguły jak już ustaliłam właściwą bazę i przeliczniki w pompie (co trwało około 5 dni), to taki stan trwał około tygodnia i znowu musiałam kombinować, bo zapotrzebowanie wzrastało... Średnio co miesiąc chodziłam do diabetologa, albo nawet częściej. I tak sama zmieniałam dawkowanie i bazę, ale jak Doktor potwierdzała moje zmiany to czułam się lepiej i wiedziałam, że robię dobrze. Często też Doktor pomagała mi nadać kierunek moim zmianom, czy bardziej zmieniać bazę,i w jakich godzinach, czy natomiast lepiej zmodyfikować przeliczniki kalkulatora bolusów. Muszę przyznać, że przed ciążą rzadko wliczałam WBT. Po prostu chyba za dużo się ruszam, żeby dawać insulinę na białka i tłuszcze. Z resztą unikam mięsa, staram się jeść tylko ryby, jaja i ...